“Mały Tybet” .. czyli Livigno cz. 2
“Mały Tybet” .. czyli Livigno.

Podobno do Livigno przyjeżdża się tylko raz. Później już się tylko wraca.
Modraszka ( tak dla odmiany )
Poczułam dziś ogromną chęć zjednoczenia się z przyrodą. Ustrzeliłam kilka sikorek i modraszek. Co do tego drugiego gatunku, znalazłam ciekawy opis na stronie www.foto-ptaki.pl.
“… Modraszka jest mniejsza od bogatki, na głowie ma niebieski “beret”, który u samców jest nieco ciemniejszy niż u samic … “Twarz” modraszki wygląda niemal dziecięco, ale każdy może się pozbyć takiego złudzenia po odwiedzeniu dowolnego obozu ornitologicznego, gdzie ptaki te łapane są w specjalne sieci i obrączkowane – walczą one zacięcie z każdym, kto zechce je wyplątać, a dłonie załoganta po spotkaniu z ich małym, ale ostrym dziobem upstrzone są czerwonymi plamkami – nic dziwnego, że ornitolodzy nadali im potoczną nazwę “szczypawek”. Niepozorna modraszka może być uważana za ptasi odpowiednik Hannibala Lectera – sikory te czasem atakują drobniejsze od siebie ptaki (np. mysikróliki), doprowadzają je do śmierci i żywią się mózgiem, który stanowi źródło wielu cennych składników odżywczych …

Wenecja ‘08
Jedyne miasto w swoim rodzaju, tłumnie odwiedzane i piękne. I wcale tam nie śmierdzi !
Cieszyłam się na ten wyjazd, bo wiedziałam, że będzie co fotografować. I faktycznie – było. Szkoda tylko, że mnie się nie udało oddać choć w malutkim procencie tego, co widziałam. A dlaczego ?
Po pierwsze pora roku – lato, która oznacza tłumy ludzi w każdym, najmniejszym zakątku tego miasta. Zrobić zdjęcie bez człowieka w tle wymaga ogromnego szczęścia i cierpliwości. Po drugie pogoda, a raczej słońce, które przez cały dzień maluje cudowne cienie w każdej wąskiej uliczce, kanale, placu i moście ! Nie muszę chyba mówić co to oznacza dla aparatu :) I temperatura – ponad 30 stopni. Dla przeciętnego Polaka, to jednak sporo i zmęczenie odczuwa się bardzo szybko, co oczywiście ma wpływ na zdenerwowanie i pośpiech.
Zdecydowanie tam jeszcze wrócę .. ale zapewne będzie to listopad !













